-Mama?!-wrzasnęłam.
-Liliano pakuj się,wracasz do domu.
-Nie!Jutro wyjeżdżam do Chorwacji z Mario!
-Co?!Gdzie?!-wkurzyła się.
-DO CHORWACJI!!!-wrzasnęłam i zamknęłam jej drzwi przed nosem.-Ona jest chora!-rzekłam i złapałam się za głowę.
-Cii....już spokojnie Lili.-powiedział Mario i mnie pocałował.
-Mhmm...od razu lepiej..-odpowiedziałam.
*Rano*
-Mamy wszystko?-zapytałam idąc do samochodu.
-Tak misiu chyba tak.
-No dobrze,jedźmy już.
Prawie całą drogę przespałam.Dopiero kiedy dojechaliśmy do Slavonskiego Brodu,Mario mnie obudził.
-A jak Twoja mama mnie nie polubi?-zastanawiałam się.
-Nie martw się.Polubi i to napewno.-powiedział Mario łapiąc mnie za rękę.
-Cześć mamo.-przywitał się piłkarz ze swoją mamą.
-Witaj synku!A to pewnie jest Lila o której mi tyle opowiadałeś.
-Tak to ja..-odpowiedziałam.
-Miło mi Ciebie poznać.
-Mi panią również.
-Oj kochana mów mi proszę Nika.-uśmiechnęła się.
-No dobrze.-odwzajemniłam uśmiech.
-Idzcie do salonu a ja zrobię coś do picia.Czego się napijecie moi kochani?-zapytała idąc w stronę kuchni.
-Herbaty.-odpowiedzieliśmy równocześnie.
*10 minut później*
-To Lila czym się zajmujesz?-zapytała.
-Jestem piłkarką Bayernu.
-Wow,Mario zawsze marzył żeby mieć dziewczynę piłkarkę!Nie to co ta pożal się boże modeleczka Lana.
-Kto?-zapytałam zdziwiona.
-Lana.Moja była.-wytłumaczył mi Mario.
-Modeleczka!Nawet wody na herbatę nie potrafiła zagotowaćĆhodzący koszmar!-powiedziała poirytowana tym faktem Nika.
-Za to Liluś jest o wiele lepsza i ładniejsza.-powiedział Mario i pocałował mnie w policzek.
-Ojej nie przesadzaj.-rzekłam i lekko się zarumieniłam.
-Mario ma rację.-przytaknęła Nika.-A właśnie Luka o Ciebie pytał.
-Dzisiaj?Luka?
-Tak.Powiedział że jakby co to znajdziesz go na starym treningowym boisku przy stadionie.
-Ymm...Lilunia idziemy?
-Pewnie,czemu nie.-uśmiechnęłam się.
-Dobrze,dobrze ale najpierw obiad zjecie!-zapowiedziała mama piłkarza i poszła do kuchni.
-----------------------------------------------------------------
Z góry przepraszam że takie krótkie ale wiecie.-szkoła i brak jakiejkolwiek weny :C
Obiecuję ze postaram się aby następny rozdział był dłuższy :)
http://ask.fm/HaniaaaxD -->jeżeli macie pytania proszę śmiało pytajcie ;3
niedziela, 24 marca 2013
wtorek, 26 lutego 2013
9.Co Ty tu robisz?!
Poszłam do siebie do pokoju.Ale po chwili zeszłam do kuchni trochę popodsłuchiwać rozmowę Manu i mamy.
-Mamo powinnaś dać jej spokój.Jest już dorosła.-bronił mnie mój brat.
-Tak,dam jej spokój a za kilka miesięcy zostanę babcią.
-WTF?!O czym ona mówi?!-zastanawiałam się.
-Lila nie jest typem dziewczyny która idzie z byle kim do łóżka!Mamo ogarnij się!-słychać było że Manu też ma jej dość.
Wściekła poszłam do pokoju.Nagle zadzwonił mój telefon.To był Mario.
-I co?Jest aż tak źle?-zapytał
-Masakra!Ona jest psychiznie chora!Ma jakiejś chore urojenia!Ratuj mnie nie wytrzymam z tą wariatką!
-Hm....mam pomysł.
-No jaki?
-Wprowadź się do mnie.Będziesz miała mamuśkę z głowy.-zaproponował.
-Naprawdę?
-Jasne!
-Dobra będe za godzinkę.-powiedziałam i się rozłączyłam.Zaczęłam pakować moje rzeczy po czym z torbą po cichu zeszłam do przedpokoju.
-MANU!-szepnęłam.-Gdzie mamuśka?
-W ogrodzie.A Ty gdzie?
-Wyprowadzam się do Mario.Mam dość mamy.-rzekłam.
-Jak uważasz..idzie tu!No idź!
-Lilli?A Ty gdzie się wybierasz?-zawołała z salonu ale ja zdążyłam już wyjść.-Manuelu gdzie poszła Twoja siostra?
-Yyy....nie wime.Chyba się przejść.-skłamał.
*godzinkę później*
-Nie mam pojcia co dalej.-szepnęłam przytulając się do Mario.
-Wszytsko się jakoś ułoży zobaczysz Liluś...
-No właśnie nie wiem!Mama zabroniła mi się z Tobą spotykać..i nie wiem na ile w Monachium zostanie...
-Wyjedźmy gdzieś.Zapomnisz chociaż na chwilkę o tym wszystkim co?
-Tylko gdzie?-zapytałam.
-Do Chorwacji.Dokładniej do Slavonskiego Brodu.Zatrzymamy się u mojej mamy...co Ty na to?I tak Pep dał nam dwa tygodnie wolnego..
-Ym..jasne jedziemy.-uśmiechnęłam się.
-Naprawdę chcesz?
-Pewnie że tak!
W nocy obudził mnie dzwonek do drzwi
-Pójdę otworzyć.-rzekł Mario.
Ja również po cichutku zeszłam po schodach zobaczyć kogo to niesie.
Ale osobę którą ujrzałam nie spodziewałam się tu nigdy....
-Mamo powinnaś dać jej spokój.Jest już dorosła.-bronił mnie mój brat.
-Tak,dam jej spokój a za kilka miesięcy zostanę babcią.
-WTF?!O czym ona mówi?!-zastanawiałam się.
-Lila nie jest typem dziewczyny która idzie z byle kim do łóżka!Mamo ogarnij się!-słychać było że Manu też ma jej dość.
Wściekła poszłam do pokoju.Nagle zadzwonił mój telefon.To był Mario.
-I co?Jest aż tak źle?-zapytał
-Masakra!Ona jest psychiznie chora!Ma jakiejś chore urojenia!Ratuj mnie nie wytrzymam z tą wariatką!
-Hm....mam pomysł.
-No jaki?
-Wprowadź się do mnie.Będziesz miała mamuśkę z głowy.-zaproponował.
-Naprawdę?
-Jasne!
-Dobra będe za godzinkę.-powiedziałam i się rozłączyłam.Zaczęłam pakować moje rzeczy po czym z torbą po cichu zeszłam do przedpokoju.
-MANU!-szepnęłam.-Gdzie mamuśka?
-W ogrodzie.A Ty gdzie?
-Wyprowadzam się do Mario.Mam dość mamy.-rzekłam.
-Jak uważasz..idzie tu!No idź!
-Lilli?A Ty gdzie się wybierasz?-zawołała z salonu ale ja zdążyłam już wyjść.-Manuelu gdzie poszła Twoja siostra?
-Yyy....nie wime.Chyba się przejść.-skłamał.
*godzinkę później*
-Nie mam pojcia co dalej.-szepnęłam przytulając się do Mario.
-Wszytsko się jakoś ułoży zobaczysz Liluś...
-No właśnie nie wiem!Mama zabroniła mi się z Tobą spotykać..i nie wiem na ile w Monachium zostanie...
-Wyjedźmy gdzieś.Zapomnisz chociaż na chwilkę o tym wszystkim co?
-Tylko gdzie?-zapytałam.
-Do Chorwacji.Dokładniej do Slavonskiego Brodu.Zatrzymamy się u mojej mamy...co Ty na to?I tak Pep dał nam dwa tygodnie wolnego..
-Ym..jasne jedziemy.-uśmiechnęłam się.
-Naprawdę chcesz?
-Pewnie że tak!
W nocy obudził mnie dzwonek do drzwi
-Pójdę otworzyć.-rzekł Mario.
Ja również po cichutku zeszłam po schodach zobaczyć kogo to niesie.
Ale osobę którą ujrzałam nie spodziewałam się tu nigdy....
czwartek, 14 lutego 2013
8.Zakazów mamuśki ciąg dalszy....
Od razu złapałam za telefon i zadzwoniłam do Mario.
-Mama zabroniła mi się z Tobą spotykać!-szlochałam
-Liluś nie płacz.Jakoś to będzie...
-Teraz będzie mnie pilnowała!
-Mam pomysł.Jutro o 12 w parku.
-Jasne,spróbuję przyjść...-nieco się uspokoiłam.
-No ale nie płacz.Pomyśl sobie o jutrze.-powiedział chorwat
-Oki..jakoś dotrwam.TZo do jutra.-rzekłam i się rozłączyłam.
Położyłam się na łóżku i zaczęłam płakać w poduszkę.Po chwili wyszłam na sekundę z pokoju i krzyknęłam:
-Pozatym w związku nie liczy się wiek tylko uczucie!!!!-wrzasnęłam
-Zabraniam Ci Liliano!
-Mam Cię dość!-krzyknęłam i wróciłam do pokoju trzaskając drzwiami.
Następniego dnia na moje szczęście w czasie kiedy miałam spotkać się z Mario w parku mama gdzieś poszła.Manu też nie było.
Po cichutku zeszłam po schodach i wyszłam z domu.
*w parku*
-Mario!-krzyknęłam i przytuliłam się do piłkarza.
-Lili wszystko Ok?
-Taa....mamuśki nie ma to przyszłam.
-Wiesz muszę Ci się do czegoś przyznać.-rzekł napastnik.
-No to mów.-uśmiechnęłam się.
-Yyy...bo ja....chyba...się w Tobie zakochałem Lilli..-wykrztusił z siebie.
-Chyba?-w głębi ducha czułam to samo co Mario.
-Napewno.-powiedział a ja przysunęłam się bliżej chorwackiego napastnika..już mieliśmy się pocałować ale wtem usłyszałam krzyk mamy.
-LILIANO!!!Nie pozwalam!!-wrzasnęła.
-O nie..-szepnęłam po czym pocałowałam Mario.
Wiedziałam że taka okazja się nie powtórzy i że mama będzie wściekła.Miałam ją gdzieś.Teraz liczył się tylko Mario.
-Wyczuwam kłopoty.Lepiej już pójdę.Do zobaczenia.-rzekłam,pocałowałam Mario po raz drugi i ruszyłam w stronę wściekłej mamy.
-Moja panno miarka się przebrała!Czyś Ty zgłupiała do końca?!
-Nie i nie widzę w tym nic złego!
-Ale ja widzę!Natychmiast do domu!
*w domu*
-Liliano zapowiadam Ci że masz zakaz wychodzenia z domu!-zadecydowała
-Tak tak Ty sobue możesz zakazywać.-mruknęłam
-Mogę i zakazuję!......
-Mama zabroniła mi się z Tobą spotykać!-szlochałam
-Liluś nie płacz.Jakoś to będzie...
-Teraz będzie mnie pilnowała!
-Mam pomysł.Jutro o 12 w parku.
-Jasne,spróbuję przyjść...-nieco się uspokoiłam.
-No ale nie płacz.Pomyśl sobie o jutrze.-powiedział chorwat
-Oki..jakoś dotrwam.TZo do jutra.-rzekłam i się rozłączyłam.
Położyłam się na łóżku i zaczęłam płakać w poduszkę.Po chwili wyszłam na sekundę z pokoju i krzyknęłam:
-Pozatym w związku nie liczy się wiek tylko uczucie!!!!-wrzasnęłam
-Zabraniam Ci Liliano!
-Mam Cię dość!-krzyknęłam i wróciłam do pokoju trzaskając drzwiami.
Następniego dnia na moje szczęście w czasie kiedy miałam spotkać się z Mario w parku mama gdzieś poszła.Manu też nie było.
Po cichutku zeszłam po schodach i wyszłam z domu.
*w parku*
-Mario!-krzyknęłam i przytuliłam się do piłkarza.
-Lili wszystko Ok?
-Taa....mamuśki nie ma to przyszłam.
-Wiesz muszę Ci się do czegoś przyznać.-rzekł napastnik.
-No to mów.-uśmiechnęłam się.
-Yyy...bo ja....chyba...się w Tobie zakochałem Lilli..-wykrztusił z siebie.
-Chyba?-w głębi ducha czułam to samo co Mario.
-Napewno.-powiedział a ja przysunęłam się bliżej chorwackiego napastnika..już mieliśmy się pocałować ale wtem usłyszałam krzyk mamy.
-LILIANO!!!Nie pozwalam!!-wrzasnęła.
-O nie..-szepnęłam po czym pocałowałam Mario.
Wiedziałam że taka okazja się nie powtórzy i że mama będzie wściekła.Miałam ją gdzieś.Teraz liczył się tylko Mario.
-Wyczuwam kłopoty.Lepiej już pójdę.Do zobaczenia.-rzekłam,pocałowałam Mario po raz drugi i ruszyłam w stronę wściekłej mamy.
-Moja panno miarka się przebrała!Czyś Ty zgłupiała do końca?!
-Nie i nie widzę w tym nic złego!
-Ale ja widzę!Natychmiast do domu!
*w domu*
-Liliano zapowiadam Ci że masz zakaz wychodzenia z domu!-zadecydowała
-Tak tak Ty sobue możesz zakazywać.-mruknęłam
-Mogę i zakazuję!......
niedziela, 10 lutego 2013
7.Kino i wizyta mamuśki...
-Manuel wychodzę!-krzyknęłam do brata który w salonie grał w Fifę.
-Zaraz,zaraz a Ty gdzie?-zapytał Manu błyskawicznie wstając z dywanu.
-Do miasta.A co?Książkę piszesz że muszę Ci się spowiadać?
-Nie no...tylko wróć o przyzwoitej porze bo mamuśka dzisiaj przyjeżdża.
-Co?!No dobra postaram się być na 17.-odrzekłam,zamknęłam drzwi i wyszłam.
Przed domem czekał na mnie Mario.
-Hej,co masz taką minę?-zapytał.
-Ech...mamusia przyjeżdża dzisiaj.Będe musiała wysłuchiwać jej mądrości życiowych.
-Współczuję.Jak dobrze że moja mamuśka w Chorwacji mieszka i nie często mnie odwiedza.
-Dzięki.Ty to masz fajnie.-odrzekłam
-Oj nie przesadzaj.Idziemy do kina?-zmienił temat Mario.
-Jasne.-odpowiedziałam bez zastanowienia.-Na co?
-Może horrorek?
-Z miłą chęcią!-odrzekłam.
*w kinie*
-Lila!!-powiedział Mandzu.
-Co?
-Patrz kto tam jest.-rzekł i wskazał na...Lewego.
-Hahahaha-wybuchnęłam śmiechem.
-Lewcio w kinie?Że też nie boi się z tym ryjem gdzieś pokazać....
-Hahaha właśnie...
-Dobra chodźmy na ten film.-rzekł Mario.
*2 godziny później*
-Szkoda że nie możemy spędzić ze sobą całego dnia...
-No niestety.Mamuśka wzywa.-na samą myśl o tym robiło mi się niedobrze.
-Nie martw się.jakoś przeżyjesz.-próbował pocieszyć mnie Mandzu.
-Ale cięzko będzie.Oki,to do jutra.Paa..-rzekłam,dałam Mario buziaka w policzek i niechętnie weszłam do domu.W salonie czekał Manu.
-Ej a mama gdzie?-zapytałam rzucając torbę na ziemię.
-W kuchni.Obserwowała czy idziesz.
-No świetnie.Wszystko widziała,-złapałam się za głowę i cicho weszłam do kuchni.
-Liluś córeczko!Jak ja Cię dawno nie widziałam!-uradowała się mamusia Lisa.
-Witaj mamo.Możesz mi powiedzieć co robiłaś w kuchni?Szpiegujesz mnie czy co?
-Ależ skądże!Patrzyłam tylko czy moja córka nie posunęła się za daleko.-oznajmiła z oburzoną miną.
-MAMO....-syknęłam-O co Ci chodzi?
-Jak to o co?O Twojego nowego chłopaka!
-Omg...ja przecież nie mam chłopaka!Mario jest moim przyjacielem!-wkurzyłam się.
-Hm..Mario powiadasz...a skąd pochodzi?
-Z Chorwacji mamo.-odburknęłam.
-Ile ma lat?-nie dawała mi spokoju mamuśka.
-Jeżeli juz tak chcesz wiedzieć to 27.
-Boże Liliano!A Ty masz 20!To aż siedem lat różnicy!Oj coś czuję ze zostanę w Monachium na dłużej!Droga panno zabraniam Ci się z nim spotykać!-zadecydowała.
-Nie masz praw!Jestem pełnoletnia i mogę robić to co mi się podoba!-krzyknęłam,pobiegłam do mojego pokoju i się rozpłakałam......
Subskrybuj:
Posty (Atom)